Jak rozmawiać o emocjach?

Emocje… chętniej, ćwiczymy z dzieckiem układanie klocków, rysowanie szlaczków, albo liczenie. W momencie, gdy potrzebuje ono wsparcia emocjonalnego, często czujemy się niekompetentni (np. myśląc, że nie jesteśmy psychologami, więc się na tym nie znamy).

Mam dla Was bardzo dobrą wiadomość – każdy rodzic jest w stanie skutecznie pomagać swojemu dziecku w obszarze emocji. Tego naprawdę nie należy się bać! I nie jest prawdą, że rodzice nie są tutaj kompetentnymi nauczycielami. Jest dokładnie odwrotnie! To Wy jesteście pierwszymi osobami, od których dziecko uczy się rozumienia emocji. Przypomnijcie sobie jak się opiekowaliście dzieckiem, kiedy było ono niemowlęciem:

  • Było głodne – dawaliście mu jeść.
  • Płakało – braliście na ręce i przytulaliście.
  • Było mu zimno – ubieraliście je cieplej.

To były pierwsze doświadczenia, w których dziecko otrzymało przekaz Jesteśmy przy Tobie, widzimy Ciebie, zależy nam na Tobie i opiekujemy się Tobą”.

Rozwój emocjonalny dziecka jest tak samo ważny jak rozwój intelektualny. Jeśli nie zadbamy o ten obszar, dziecko może mieć w przyszłości wiele trudności związanych z rozumieniem i nazywaniem tego, co czuje lub przekonaniem, że każde emocje są „w porządku” (nie ma dobrych albo złych emocji), dostosowywaniem się do reguł i norm społecznych, nawiązywaniem relacji z rówieśnikami, poczuciem własnej wartości.


Kluczem jest komunikacja.

Jak i co mówić do dziecka, aby skutecznie pomagać mu w dojrzewaniu emocjonalnym? Pracując od kilku lat z ogromną ilością dzieci i ich rodzicami, stworzyłem 5 kroków, których skuteczność sprawdziłem nie tylko ja, ale również wielu rodziców. Pierwszy krok wymaga najwięcej tekstu, ale jest najbardziej strategiczny.


KROK 1 – OPISZ STAN DZIECKA (NAZWIJ TO, CO DZIECKO CZUJE I PRZEŻYWA)

Kiedy dziecko jest smutne, zdenerwowane czy sfrustrowane, wielu rodziców myśli, że musi temu natychmiast zaradzić (można to porównać do tabletki, która natychmiast ma uśmierzyć ból).

 Ale… dlaczego? Czy kiedy my – dorośli czujemy się podobnie, to nie potrzebujemy choćby krótkiej chwili, żeby przeżyć te emocje (dopuścić je do siebie), a potem zacząć sobie z nimi radzić? No właśnie. Czasem potrzebujemy się rozpłakać, posmucić, czy przeżyć złość. I nie pomaga nam, kiedy w takim momencie pojawia się ktoś „życzliwy”, kto od razu zacznie nas pocieszać, albo udzielać rad. Zazwyczaj działa to odwrotnie – jeszcze bardziej potęguje to w nas aktualny stan. Z dziećmi jest dokładnie tak samo! One również potrzebują czasu na przeżycie swoich emocji. Tym bardziej, że nie posiadają tak dużego doświadczenia w tym temacie jak my, ponieważ mają kilka lat.

Nie powinniśmy od razu przechodzić do natychmiastowego rozwiązania problemu. Zauważyłem, że jako rodzice, mamy dużą trudność w akceptowaniu smutku, złości czy nawet nudy. Kiedy dziecko się cieszy – jest ok. Ale kiedy się złości, często słyszy: „Przestań już się dąsać! Ile można!?”.

Napisałem wcześniej, że nie ma pozytywnych albo negatywnych emocji. Emocje po prostu są. Różne. Jeśli uświadomimy to sobie, wtedy łatwiej będzie nam przyjąć ze spokojem, że dziecko ma prawo do przeżywania różnych stanów emocjonalnych (my dorośli również!).

Dlatego – zaczynamy od opisania tego, co dziecko czuje. Dlaczego? Jeśli dziecko wie, że rodzic rozumie to, co ono czuje, wtedy pojawia się poczucie bezpieczeństwa (nazywam to „bezpieczną bazą”). W praktyce oznacza to, że dziecko nie musi szukać sposobu na to, żeby przekonać rodzica, że jego uczucia są prawdziwe. Tan krok to 50% sukcesu i dla niektórych dzieci jest wystarczający (zdarza się, że po nazwaniu uczuć dziecko samo znajduje strategię rozwiązania problemu!).

Przeanalizujmy dwie możliwe rozmowy. Umówmy się, że sytuacja dotyczy tego, że dziecko wyszło z przedszkola smutne.

Rozmowa 1

Mama: Co się stało?

Dziecko: Nic…

Mama: Yhm… Wydaje mi się, że czujesz smutek.

Dziecko: Bo Krzysiek zabrał mi zabawkę.

Rozmowa 2

Mama: Co, znowu jesteś smutny? Jak Ci się nie podoba w tym przedszkolu, to może Cię z niego wypiszę, co?

Dziecko: Nie jestem smutny.

Mama: To po co chodzisz to tego przedszkola? Myślałam, że jest tam wesoło.

Dziecko: …

W pierwszej rozmowie mama opisała to, co dziecko czuje. Dzięki temu, dziecko poczuło się na tyle bezpiecznie, że było w stanie powiedzieć, co jest powodem jego smutku. W drugiej mama nie dopuściła do siebie tego, że dziecko może być smutne. W efekcie dziecko jeszcze bardziej zamknęło emocje w sobie.

Spójrz – emocje są jak drzewa. Wyglądają podobnie, ale mają różne nazwy. Dziecko na początku tego nie wie. Ono potrzebuje się tego nauczyć. Dlatego najpierw uczymy je rozumieć to, co czuje.

Przykładowe komunikaty:

  • „Widzę, że jesteś smutny/a”
  • „Wyglądasz na zadowolonego/ą
  • „Chyba jesteś dzisiaj bardzo zdenerwowany/a

KROK 2 – POWIEDZ, ŻE ROZUMIESZ I AKCEPTUJESZ TO CO CZUJE TWOJE DZIECKO

Okazanie dziecku akceptacji jego emocji, znacząco wzmacnia bezpieczną bazę i poczucie bezpieczeństwa. Dzięki temu, łatwiej jest otworzyć dziecko na dalsze prowadzenie rozmowy

Przykładowe komunikaty:

  • „Chcę, żebyś wiedział/a, że każdy może się złościć”
  • „Smutek też jest emocją, którą możemy przeżywać”
  • „Twoja radość jest dzisiaj bardzo duża. Cieszę się razem z Tobą”
  • „Ja też przeżywam smutek/złość. To normalne”.
  • „Rozumiem, że możesz się tak czuć”.

KROK 3 – ZAPYTAJ SIĘ, CZY CHCIAŁOBY CI OPOWIEDZIEĆ O TYM, CO SIĘ WYDARZYŁO

Wystarczy prosty komunikat Opowiesz mi o tym?/ Chcesz mi powiedzieć co się wydarzyło?”.

Zauważ, że jest to pytanie pozostawiające możliwość wyboru. Dziecko może powiedzieć, lub nie. To bardzo ważne, aby dawać mu ten wybór. Wykształci to w nim przekonanie, że rodzic nie jest jego „sędzią lub kontrolerem”, ale kimś, kto zawsze będzie je wspierał.

Co w sytuacji, kiedy dziecko nie chce mówić?

Wystarczy powiedzieć takie zdanie: Kiedy będziesz gotowy/a, przyjdź i powiedz”. Takie słowa zapewniają dziecko, że rodzic jest gotów wysłuchać go wtedy, kiedy będzie ono tego potrzebowało.

Zauważmy, jak dużo jest dzieci, które tak postępują. Nie chcą mówić od razu. Jest to normalne, ponieważ najpierw same potrzebują to przeżyć lub „poukładać”. Niejeden raz jest tak, że dziecko wraca do sytuacji, kiedy jest bardziej wyciszone (np. przed snem), lub następnego dnia. Dziecko w niczym nie różni się tutaj od dorosłego. Ono może potrzebować czasu na to, aby stało się gotowe do rozmowy o tym, co się wydarzyło. Nasza reakcja jest bardzo ważna – jeśli poświęcimy dziecku czas i wysłuchamy go, coraz bardziej budujemy bezpieczną bazę.


KROK 4 – ZAPEWNIJ O TYM, ŻE JESTEŚ PO JEGO STRONIE

Dziecko potrzebuje wiedzieć, że niezależnie od tego, co wydarzy się w jego życiu, rodzic kocha go i akceptuje takim, jakim jest. To kolejny etap bezpiecznej bazy. Dzięki temu przekonaniu, kiedy dziecko stanie się nastolatkiem i autorytet rodzica zostanie podważony (tak, zostanie – nie łudźcie się), będzie ono miało świadomość, że rodzice są po jego stronie, niezależnie od tego, co „przeskrobało”.

Jakie komunikaty warto tutaj stosować?

  • „Rozumiem i akceptuję twoją złość”
  • „Jestem dumny/a, kiedy widzę, że masz odwagę powiedzieć mi o tym, co czujesz”
  • „To dla mnie bardzo ważne, kiedy mówisz mi o swoich uczuciach”
  • „Pamiętaj, że akceptuję wszystko to, co czujesz. Jestem po twojej stronie”
  • „Twoje uczucia są normalne. Masz prawo tak się czuć”.

KROK 5 – WSPÓLNE TWORZENIE STRATEGII SPOŁECZNYCH

Ostatnim krokiem jest nauka strategii społecznych – sposobów radzenia sobie z emocjami. Dlaczego to takie ważne? Dziecko każdego dnia staje przed wieloma zadaniami. Będąc w domu, bawi się, wykonuje obowiązki, negocjuje z rodzicami. Będąc wśród rówieśników doświadcza konfliktów, które musi rozwiązywać. Jest więc oczywiste, że potrzebuje ono nauczyć się radzić z tym co czuje i stosować takie strategie, które są społecznie akceptowane.

Dzieci sięgają do 3 typów strategii:

  • Nieprzystosowawcza – np. kiedy ktoś zabierze mu zabawkę siada i płacze lub reaguje agresją
  • Zakładająca skorzystanie z pomocy – kiedy ktoś zabierze mu zabawkę, mówi o tym mamie i nauczycielce prosząc o pomoc.
  • Zakładająca samodzielne rozwiązanie problemu – kiedy ktoś zabierze mu zabawkę, sięga po inną lub mówi, że zabawka jest jego i prosi o oddanie.

Naszym zadaniem jest doprowadzenie do tego, aby dziecko potrafiło korzystać z tej ostatniej.

Jakimi sposobami można to osiągnąć?

  • Bajki terapeutyczne – doskonale sprawdzają się, jako „nauczyciele” emocji. Bajki są tak skonstruowane, że jej bohater przeżywa jakąś emocję (np. złość) i po pewnym czasie znajduje rozwiązanie. Dziecko potrafi przełożyć tą historię na własne doświadczenie.
  • Odgrywanie roli za pomocą maskotek – dziecko i rodzice bawią się maskotkami. Rodzic inicjuje rozmowę dotyczącą danego tematu (np. dlaczego piesek był dzisiaj smutny?). Odgrywanie ról pozwala na przekierowanie sytuacji z dziecka na inny obiekt. Dzięki temu dziecko łatwiej mówi o tym co czuje.
  • Tworzenie listy zachowań – rodzice razem z dzieckiem zapisują wszystkie pomysły na rozwiązanie sytuacji (jeden pomysł od rodzica, jeden od dziecka i tak na zmianę). Zapisujemy KAŻDY pomysł (nawet, jeśli jest absurdalny). Następnie skreślamy te pomysły, które są społecznie nieakceptowane, lub niebezpieczne (np. dziecko uderzy kolegę, jeśli ten zabierze mu zabawkę). Pozostają tylko te, które są bezpieczne i akceptowane.

Jednym z najskuteczniejszych sposób jest rozmowa, oparta o pierwsze 4 punkty – dająca poczucie akceptacji, bezpieczeństwa, a przede wszystkim – możliwość mówienia o tym, co się dzieje najważniejszym osobom w życiu dziecka – rodzicom.

Zaproponowany model wymaga czasu i pracy. Mam szczęście, że z niektórymi dziećmi pracuję nieprzerwanie od kilku lat. Stosuję te metody. One naprawdę działają.


 

Skontaktuj się z nami!

Opublikowane 29.07.2020 r.